Jako szef, menedżer czy właściciel firmy codziennie zarządzasz ryzykiem i ludźmi. Jednak jednym z najdroższych i najmniej przewidywalnych ryzyk w biznesie jest Twój własny lęk.
W biznesie lęk wciąż uważa się za słabość. Efekt jest taki, że szefowie udają, że go nie ma, a potem podejmują decyzje pod wpływem impulsu, blokują rozwój firmy i doprowadzają się do wycieńczenia.
Oto 6 błędnych przekonań o lęku, które przynoszą firmom realne straty:
1. „Dobry lider nigdy się nie boi”
To biologicznie niemożliwe. Odcięcie się od emocji nie sprawia, że one znikają. One po prostu schodzą do tzw. podświadomości (czyli po prostu nie są uświadomione, ale dalej „robią” swoje).
Jak Cię to sabotuje: Gdy wmawiasz sobie, że nie czujesz strachu, zaczynasz ignorować realne ostrzeżenia – te z rynku i te ze środka firmy. To lekkomyślne. Ten ukryty lęk i tak wyjdzie na wierzch, ale w gorszej formie: jako wybuchy agresji wobec zespołu, chorobliwa kontrola albo nagły paraliż, gdy trzeba podjąć ważną decyzję.
Racjonalne podejście: Odwaga to nie brak lęku, ale umiejętność działania pomimo niego. Dobry lider potrafi powiedzieć sobie: „Boję się tego projektu. Czas sprawdzić dlaczego i chłodno skalkukować ryzyko”.
2. „Skoro się boję, to znak, że trzeba się wycofać”
Przed trudną decyzją (np. zwolnienia, drogi zakup, wejście w nową niszę) mózg zawsze będzie krzyczał: Uciekaj! To niebezpieczne!. Wielu szefów myli ten czysty strach przed nowym z „intuicją”.
Jak Cię to sabotuje: Zamykasz firmę w bezpiecznej, ale ciasnej „strefie komfortu”. Wybierasz tylko projekty łatwe i przeciętne. Efekt jest taki, że konkurencja Cię wyprzedza, a firma stoi w miejscu.
Racjonalne podejście: Lęk nie zawsze jest przepowiednią porażki. Bardzo często oznacza po prostu, że wchodzisz na teren, gdzie stawka jest wysoka, a dane są niepełne. To sygnał, żeby lepiej się przygotować, a nie żeby rezygnować.
3. „Jeśli pokażę niepewność, stracę autorytet”
Wielu szefów uważa, że zespół potrzebuje lidera, który nigdy nie błądzi i zawsze zna odpowiedź na każde pytanie.
Jak Cię to sabotuje: Budujesz wokół siebie mur. Ludzie szybko wyczuwają, że nosisz maskę, a to rodzi nieufność. Poza tym nakładasz na siebie nieludzką presję bycia nieomylnym i nie prosisz o pomoc, nawet gdy naprawdę tego potrzebujesz.
Racjonalne podejście: Autorytet buduje się na przewidywalności i prawdzie. Zespół o wiele chętniej pójdzie za szefem, który powie: „Sytuacja na rynku jest niestabilna i nikt nie wie, co będzie za miesiąc. Nie mam pełnych danych, ale nasz plan na dziś to ruch X, a jeśli to nie zadziała – zmieniamy na Y”. To daje ludziom poczucie bezpieczeństwa dużo bardziej niż puste zapewnienia, że „wszystko jest pod kontrolą”.
4. „Muszę kontrolować każdy szczegół, żeby opanować sytuację”
Kiedy wokół panuje chaos, naturalnym odruchem jest próba złapania za ster każdego, nawet najmniejszego procesu w firmie.
Jak Cię to sabotuje: Wpadasz w pułapkę mikrozarządzania. Zamiast zająć się strategią, sprawdzasz pojedyncze maile pracowników. Zespół traci chęć do pracy, Twoi menedżerowie czują się ubezwłasnowolnieni, a Ty sam stajesz się wąskim gardłem, które blokuje rozwój firmy, bo każda decyzja musi przejść przez Ciebie.
Racjonalne podejście: Kontrola wszystkiego w biznesie jest fizycznie niemożliwa. Twoim zadaniem nie jest pilnowanie rąk pracowników, ale zbudowanie takich procedur i takiego zespołu, który poradzi sobie nawet wtedy, gdy Ciebie nie będzie w biurze.
5. „Najlepszym lekiem na strach jest natychmiastowe działanie”
Hasło „nie myśl, działaj” dobrze wygląda na plakatach motywacyjnych, ale w realu bywa zabójcze. Często szybkie działanie służy tylko temu, żeby szef rozładował swoje własne nerwy.
Jak Cię to sabotuje: Podejmujesz chaotyczne decyzje, gasisz pożary, których nie ma, albo zmieniasz strategię firmy co dwa tygodnie. Zamiast realizować plan, miotasz się od ściany do ściany, wykańczając przy tym budżet i ludzi.
Racjonalne podejście: W warunkach dużej niepewności, celowe wstrzymanie się od działania to też decyzja. Często mądrzej est poczekać dzień lub dwa, zebrać twarde fakty i dopiero wtedy zareagować, zamiast działać w panice.
6. „Mój lęk zniknie, kiedy firma osiągnie cel X”
„Gdy wejdziemy na giełdę…”, „Gdy podpiszemy ten kontrakt…”, „Gdy zatrudnię dyrektora… wtedy w końcu odetchnę”. To klasyczne oszukiwanie samego siebie.
Jak Cię to sabotuje: Uzależniasz swój spokój od czynników, na które nie masz 100% wpływu. Żyjesz w ciągłym stresie, bo wierzysz w popularną iluzję, że sukces finansowy automatycznie „wyleczy” Cię z negatywnych emocji.
Racjonalne podejście: Większy biznes to po prostu większe problemy i większa odpowiedzialność. Jeśli nie nauczysz się zarządzać swoimi emocjami i stresem na obecnym etapie, przy większej skali biznesu te same problemy uderzą w Ciebie ze zdwojoną siłą.
Masz prawo czuć lęk i działać pomimo niego
Znam metaforę, która pomaga wielu osobom. Możesz potraktować lęk jako jeden z systemów raportowania w Twojej organizacji – coś w rodzaju czerwonej lampki na desce rozdzielczej.
Kiedy się zapala, nie rozbijasz jej młotkiem (nie wypierasz lęku) ani nie wyskakujesz w panice z jadącego samochodu (nie podejmujesz chaotycznych decyzji). Po prostu zwalniasz lub zatrzymujesz się i sprawdzasz co jest nie tak.
W praktyce menedżerskiej oznacza to przejście od emocji do faktów:
a) Nazwij ryzyko. Co dokładnie wywołuje Twój strach? Złe decyzje, utrata płynności, a może reakcja konkurencji?
b) Przejdź do liczb. Ile z tego strachu to realne zagrożenie, a ile to czarne scenariusze Twojej wyobraźni? Co mówią twarde dane?
c) Stwórz plan awaryjny. Co zrobisz, jeśli najgorszy scenariusz rzeczywiście się spełni? Przygotuj plan B.
Odporność psychiczna w biznesie nie polega na byciu nieustraszonym, a na zdolności do zarządzania sobą w warunkach niepewności. Kiedy nauczysz się patrzeć na swój lęk z dystansu, przestanie on być hamulcem, a stanie się narzędziem, które pozwala Ci lepiej chronić i rozwijać Twój biznes.
